V.R.S.
3781

27 listopada 1969 roku - Oświadczenie w sprawie nowego rytu Mszy

złożone przez o. Rogera Tomasza Calmela OP

"27 listopada 1969 roku, w rocznicę objawień z Rue du Bac, o. Calmel ogłosił swoją decyzję i oświadczenie w sprawie nowego rytu, wykładając powody swojego postępowania. Oświadczenie zostało sporządzone w dniu, w którym o. Calmel znalazł się w szpitalu z powodu konieczności transfuzji krwi w wyniku anemii. Przekazał je towarzyszącej mu siostrze dominikance aby dostarczyła je Janowi Madiranowi.

Deklaracja o. Calmela wywołała szerokie echo, nie tylko u francuskich dominikanów. Była przypuszczalnie pierwszą tego rodzaju. O. Rzewuski, przełożony o. Calmela został wezwany do Rzymu celem złożenia wyjaśnień. Samemu o. Calmelowi zabroniono odprawiania Mszy dla zakonnic. W samym Prouilhe nastąpiły również zmiany w wystroju bazyliki i kaplic. Widać było ogólne rozprzężenie, upadek dyscypliny. O. Rzewuski był nadal o. Calmelowi życzliwy, jednak należał do tych osób, które narzekając na rewolucję nie mają siły by zanalizować jej przyczyny lub przeciwdziałać. Jak zapisał o. Calmel: „nigdy nie zrozumiem że o. Rzewuski… nie zaangażował się w walkę aż do upadłego. Oznaczałoby to być może załamanie klasztoru, lecz byłoby lepsze niż pozostawienie nieszczęsnych istot poświęconych Bogu na śmierć przez zaduszenie w bagnie. Albowiem Paweł VI dopuścił by święty Kościół Boży został zalany w środku powodzią mulistych wód apostazji."

Jednocześnie napływały do o. Calmela listy kapłanów i świeckich, dla których jego oświadczenie stanowiło wielką pociechę. Jak zauważał o. Calmel część piszących kapłanów jednak poprzestawała na narzekaniu, które zwalniało ich z ryzykowania na rzecz dobrej sprawy."

O. Roger Tomasz Calmel – życiorys (2)


Poniżej treść oświadczenia:

“Trzymam się Mszy tradycyjnej, która została skodyfikowana a nie wytworzona przez św. Piusa V w XVI w., zgodnie z liczącym wiele stuleci zwyczajem. Odrzucam zatem Ordinem Missae Pawła VI. Dlaczego? Dlatego że w rzeczywistości owo Ordo Missae nie istnieje.
Istnieje powszechna i trwała liturgiczna Rewolucja, przyjęta jako taka albo pożądana przez obecnego Papieża, która chwilowo przyjmuje maskę Ordinis Missae z 3 kwietnia 1969 roku. Prawem każdego kapłana jest odmowa noszenia maski tej rewolucji liturgicznej. I uważam za mój obowiązek jako kapłana odmowę sprawowania Mszy w wątpliwym rycie.
Jeśli przyjmiemy ten nowy ryt, który promuje pomieszanie między Mszą katolicką i protestancką Wieczerzą – jak dwaj Kardynałowie zgodnie twierdzą i jak pokazuje gruntowna analiza teologiczna – wkrótce przejdziemy od Mszy zamiennej (jak uznał pewien protestancki pastor) do Mszy jednoznacznie heretyckiej, przez co nieważnej. Rozpoczęta przez Papieża i pozostawiona przez niego krajowym kościołom rewolucyjna reforma Mszy będzie kroczyła swą drogą do piekła. Jak moglibyśmy wyrazić zgodę na to by stać się powyższego wspólnikami?
Zapytacie mnie: czy zdajesz sobie sprawę że się wystawiasz, zajmując to stanowisko za Mszą Wszechczasów? Zaprawdę tak jest. Używając waszego własnego wyrażenia – wystawiam się na wytrwanie na drodze wierności memu kapłaństwu a zatem na dawanie pokornego świadectwa mego kapłańskiego urzędu wobec Najwyższego Pasterza, który jest naszym Najwyższym Sędzią. Wystawiam się również na umacnianie wiernych, którym wywrócono świat do góry nogami a którzy doświadczają pokusy sceptycyzmu czy rozpaczy. Zaiste, każdy kapłan, który trwa przy rycie Mszy skodyfikowanym przez św. Piusa V, wielkiego dominikańskiego papieża kontrreformacji, pozwala wiernym uczestniczyć w Najświętszej Ofierze bez najmniejszej dwuznaczności, przyjmować Słowo Boże – wcielone i ofiarowane, rzeczywiście uobecnione pod świętymi postaciami, bez wątpliwości co do Sakramentu.
Z drugiej strony, kapłan, który kłania się nowemu rytowi, skleconemu przez Pawła VI, współdziała w stopniowym wprowadzaniu fałszywej Mszy, która zostanie przemieniona w pustą pamiątkę bez Prawdziwej Obecności Chrystusa. Przez to Ofiara Krzyża nie będzie już rzeczywiście i sakramentalnie składana Bogu, komunia będzie jedynie religijnym posiłkiem, w którym spożywa się trochę chleba i trochę wina. Nic więcej. Tak jak u protestantów. Odmawiając uczestnictwa w rewolucyjnym wprowadzaniu dwuznacznej Mszy, zorientowanej na faktyczne zniszczenie Mszy, jakiż doczesnych trudów i jakich kłopotów na tym świecie można się spodziewać? Sam Pan wie a Jego łaska wystarczy. Zaiste łaska Serca Jezusowego zawsze wystarcza a przychodzi ona do nas poprzez Świętą Ofiarę i sakramenty. Dlatego Pan mówi nam z takim spokojem: “ten kto utraci życie na tym świecie mojego powodu będzie żył wiecznie”.
Nie waham się uznać władzy Ojca Świętego. Stwierdzam jednakże że możliwe jest że papież nadużywa swej władzy. Twierdzę że papież Paweł VI dopuszcza się wyjątkowo poważnego nadużycia władzy, budując nowy ryt Mszy na niekatolickiej definicji. Pisze w swym Ordo Missae że “Msza jest świętym zebraniem czy też zgromadzeniem ludu Bożego zebranego razem pod przewodnictwem kapłana aby celebrować pamiątkę Pana”.
Owa podstępna definicja celowo pomija to co czyni Katolicką Mszę katolicką, absolutnie nieredukowalną do protestanckiej “Wieczerzy Pańskiej”.
Albowiem Msza Katolicka nie jest zwykłą pamiątką, jest pamiątką, która rzeczywiście zawiera Ofiarę Krzyża, gdyż Ciało i Krew Chrystusa stają się rzeczywiście obecne poprzez podwójnæ konsekrację. Ryt skodyfikowany przez św. Piusa V nie pozostawia w tej kwestii wątpliwości, lecz ryt Pawła VI pozostawia tę kwestię płynną i dwuznaczną. Podobnie, w Mszy Katolickiej kapłan nie przewodniczy w żaden sposób – jest naznaczony Boskim charakterem, który oddziela go na całą wieczność i dlatego działa jako sługa Chrystusa, który poprzez niego sprawuje Mszę; nie można go nigdy porównywać z protestanckim ministrem, który jest przedstawicielem wiernych delegowanym by zapewnić właściwy porządek zgromadzenia.
Rola ta – oczywista w rycie Mszy zatwierdzonym przez św. Piusa V, jest przyćmiona, a nawet całkowicie zniesiona w nowym rycie.
Prosta spójność zatem, a tym bardziej integralność kapłańska, wymagają bym nie miał śmiałości fałszować Mszy Katolickiej jaką otrzymałem w dniu moich święceń. Ponieważ jest to kwestia uczciwości a zwłaszcza w sprawie Boskiej wagi, nie istnieje żadna władza na świecie, która może mnie powstrzymać, nawet władza papieża.
Ponadto, pierwszym dowodem wierności i miłości jaki kapłan musi dać Bogu i ludziom jest utrzymywanie w stanie nienaruszonym bezcennego depozytu jaki mu powierzono w momencie, w którym biskup złożył na nim dłonie. To po pierwsze z tego dowodu wierności i miłości będę sądzony przez Najwyższego Sędziego. Pokładam całkowitæ ufność że Maria Panna, Matka Najwyższego Kapłana, uzyska dla mnie łaskę wierności do śmierci Mszy Katolickiej – prawdziwej i niedwuznacznej.

Tuus sum ego, salvum me fac.
Roger-Thomas Calmel, O.P."

tł. za: http://conscientiouscatholic.blogspot.com/2016/04/fr-roger-calmel-forgotten-priest.html

O. Pius z Pietrelciny (Padre Pio) podczas Mszy Świętej
Anieobecny
Ależ piękne zdjęcie...
Ołtarz, Kościół, Pasterze, Świątynia...
Sacrum...More
Ależ piękne zdjęcie...

Ołtarz, Kościół, Pasterze, Świątynia...
Sacrum...
V.R.S.
Niedostosowane do potrzeb i mentalności tzw. nowoczesnego, współczesnego człowieka czyli mas, do którego poziomu trzeba było liturgię sprowadzić, jak to przyjęli Ojcowie Założyciele Rewolucji.
Anieobecny
Bo to człowiek powinien dostosować się do Boga...
Odwrotność jest bluźnierstwem...