ALKOHOLIZM KANAPOWY – NAJLEPIEJ ZAKAMUFLOWANA DEPENDENCJA NASZYCH CZASÓW.
ALKOHOLIZM KANAPOWY – NAJLEPIEJ ZAKAMUFLOWANA DEPENDENCJA NASZYCH CZASÓW.Nie „patus”.
Ty. Ja. Sąsiad. Znajomi. Całe osiedla ludzi „funkcjonujących normalnie”.
Lampka do serialu. Piwko „po ciężkim dniu”. Drinek „żeby się rozluźnić”.
Codziennie.
Mało.
Kulturalnie.
I właśnie dlatego, to jest najbardziej niebezpieczna forma uzależnienia, bo nikt jej nie nazywa po imieniu.
„ALE PRZECIEŻ JEDNA LAMPKA NIE SZKODZI”… SERIO?
To zdanie powtarzamy jak mantrę, mimo że nauka mówi dziś wprost:
nie istnieje bezpieczna dawka alkoholu, każde regularne spożycie zwiększa ryzyko:
* nowotworów (piersi, wątroby, jelita),
* nadciśnienia i udarów,
* uszkodzeń mózgu,
* zaburzeń hormonalnych.
Oficjalne stanowisko potwierdza nawet Światowa Organizacja Zdrowia:
alkohol w każdej ilości jest substancją toksyczną.
To nie „opinie biohackerów”.
To twarde dane epidemiologiczne na milionach ludzi.
CO ROBI Z TOBĄ CODZIENNE „NIC WIELKIEGO”?
1. MÓZG
Codzienna dawka:
* rozstraja dopaminę (układ nagrody),
* obniża naturalną radość życia,
* podkręca lęk i drażliwość,
* przyzwyczaja mózg do „chemicznego resetu”.
Efekt?
Bez alkoholu świat zaczyna być coraz bardziej płaski.
2. CIAŁO
* alkohol niszczy mitochondria → masz mniej energii,
* wzmaga stany zapalne → szybciej się starzejesz,
* rozregulowuje sen → budzisz się zmęczony, choć „spałeś”.
3. HORMONY
* kortyzol w górę (żyjesz w trybie stresu),
* testosteron i hormony płciowe w dół,
* melatonina rozwalona → regeneracja też.
A potem pytasz:
„Czemu tyję?”
„Czemu nie mam siły?”
„Czemu nie chce mi się żyć tak jak kiedyś?”
NAJWIĘKSZE KŁAMSTWO KULTUROWE:
> „Piję, bo chcę się zrelaksować”.
Prawda biologiczna:
pijesz, bo układ nerwowy nauczył się, że bez alkoholu nie potrafi już sam wrócić do równowagi.
To nie jest słabość charakteru.
To czysta neurobiologia uzależnienia, tylko w wersji „grzecznej”, „społecznej” i „akceptowanej”.
ALKOHOLIZM KANAPOWY NIE KRZYCZY.
On:
* siedzi cicho,
* dobrze wygląda,
* pracuje,
* wychowuje dzieci,
* wrzuca zdjęcia z wakacji,
* i codziennie powoli… degraduje układ nerwowy, wątrobę, serce i hormony.
Bez dramatów.
Bez detoksów.
Bez wstydu.
Ale z konsekwencjami, które przyjdą później.
Żródło: fb