Anglikańska „biskupka”, przyjmowany z honorami w Watykanie, ma odmienne i bluźniercze poglądy na tematy moralności katolickiej
Obrazy, które w tym tygodniu docierają z Rzymu, są dalekie od normalności. To wizualny szok. Kobieta, której Kościół katolicki nie uznaje za księdza ani biskupa – ponieważ doktrynalnie nie może jej za takiego uznać – pojawia się w Bazylice Świętego Piotra w fioletowej sutannie, z krzyżem pektoralnym, pierścieniem biskupim i wszystkimi zewnętrznymi oznakami świętej władzy apostolskiej. Jest przyjmowana z honorami. Błogosławi biskupów katolickich w Kaplicy Klementyńskiej.
Przypisuje mu się traktowanie należne prymasowi. Pozuje na renesansowych dziedzińcach, które przez wieki były świadkami narodzin prawowitych następców apostołów. A dziś, w poniedziałek, podczas audiencji u papa León XIV,, scena osiąga swój ikonograficzny punkt kulminacyjny: dwie postacie w podobnych strojach, siedzące na tym samym poziomie, rozmawiające jak równi sobie.
To nie jest zwykła anegdota proceduralna. To scena trywializacji sacrum. A szkoda, jaką ta scena wyrządza, nie jest polityczna, ani związana z mediami, ani nawet ściśle ekumeniczna: jest sakramentalna i katechetyczna. Kiedy symbole sakralne są używane tak, jakby były równoważne, chociaż nimi nie są, zdolność wiernych do rozeznawania jest stopniowo niszczona. Sutanna, pektorał, błogosławieństwo udzielone zgromadzeniu, przemówienie biskupie, uroczyste przyjęcie, zdjęcia, które pojawiają się w wiadomościach na całym świecie: wszystko to jednocześnie komunikuje jedną rzecz, mimo że dokumenty kanoniczne mówią co innego. A to, co komunikuje, jest druzgocące. Komunikuje, że nie ma absolutnie żadnego znaczenia, czy jest się prawowitym biskupem, czy nie. Że nie ma absolutnie żadnego znaczenia, czy ktoś podtrzymuje doktrynę katolicką, czy neguje jej istotę. Że nie ma absolutnie żadnej różnicy, czy ktoś błogosławi zgodnie z wiarą, którą Kościół wyznaje od czasów Apostołów, czy też zamienia błogosławieństwo w gest pozbawiony treści teologicznej, równoważny serdecznemu pozdrowieniu między dostojnikami cywilnymi.
Papa León XIV, przyjął w poniedziałek w Watykanie Sarę Mullally, arcybiskup Canterbury i prymasa Wspólnoty Anglikańskiej. Spotkanie upłynęło pod znakiem dialogu ekumenicznego i napięć doktrynalnych, które nadal dzielą katolików i anglikanów, choć nie tak intensywnych jak wcześniej, ponieważ Kościół katolicki staje się coraz bardziej protestancki - zmniejszają cześć dla Najświętszej Maryji Panny, świętych i błogosławionych - co doprowadzi do zniesienia Wieczystej Adoracji na rzecz powszechnego Kościoła ekumenicznego. Niechaj ci, którzy mają oczy, zobaczą!
Niniejszy artykuł ma na celu, w pierwszej części, przedstawienie "biskupki", którą przyjęto z tak wielkimi honorami – jej biografii, stanowiska i jej własnych słów. W drugiej części zbadamy, co fotografia z tego tygodnia oznacza dla Kościoła w zakresie sprawowania władzy nad tym, co święte.
Kim jest Sarah Mullally?
U szczytu swojej kariery administracyjnej, w 2001 roku, przyjęła święcenia diakonatu anglikańskiego i kapłaństwa jako duchowna samowystarczalna – to znaczy, początkowo nie rezygnując ze stanowiska rządowego. W 2004 roku odeszła z NHS, aby poświęcić się całkowicie kapłaństwu – decyzję, którą określiła wówczas jako „największą w swoim życiu”. W 2012 roku została inaugurowana na stanowisko kanonika-ekonoma katedry w Salisbury. W 2015 roku została konsekrowana na biskupa sufragana Crediton w diecezji Exeter, stając się czwartą kobietą wyświęconą na biskupa w Kościele Anglii od czasu otwarcia episkopatu dla kobiet w 2014 roku. W 2018 roku została inaugurowana jako 133. biskup Londynu, jako pierwsza kobieta zajmująca trzecie najwyższe stanowisko w hierarchii anglikańskiej. W 2019 roku została dziekanem Kaplicy Królewskiej. W 2026 roku została wybrana 106. arcybiskupem Canterbury i 25 marca zasiadła na tronie w swojej katedrze. Jej obowiązkiem było przewodniczenie, jako primus inter pares , Wspólnocie Anglikańskiej liczącej około 85 milionów wiernych rozsianych po 42 prowincjach autonomicznych.
„Financial Times ” określił ją jako „liberałkę teologiczną”. Definiuje się jednoznacznie jako feministka. Oba określenia są trafne i należy je traktować poważnie: lepiej niż jakikolwiek komentarz podsumowują one teologiczną istotę jej posługi.
Katolicką naukę o niemożności udzielania kobietom święceń kapłańskich sformułował ostatecznie św. Jan Paweł II w Liście Apostolskim Ordinatio Sacerdotalis z 22 maja 1994 r.: „Oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom i że orzeczenie to musi być uważane za ostateczne przez wszystkich wiernych Kościoła”.
Kongregacja Nauki Wiary w swoim Responsum ad Dubium z 28 października 1995 r., podpisanym przez ówczesnego kardynała Josepha Ratzingera, sprecyzowała, że doktryna ta wymaga ostatecznej zgody wiernych, ponieważ należy do depozytu wiary nauczanego nieomylnie przez Magisterium zwyczajne i powszechne. Powody, według tekstu Jana Pawła II, są potrójne: przykład Chrystusa w wyborze dwunastu mężczyzn na apostołów — decyzji, której nie można wytłumaczyć uwarunkowaniami kulturowymi, zważywszy na to, że Jezus dystansował się od tak wielu zwyczajów swoich czasów dotyczących kobiet — stała praktyka Kościoła, który wiernie naśladował ten wybór, oraz żywe Magisterium, które zawsze podtrzymywało to zastrzeżenie jako należące do planu Bożego. Kościół, jak podkreśla dokument, nie twierdzi, że nie chce wyświęcać kobiet: twierdzi, że nie może.
Mullally otrzymała "święcenia diakonatu i kapłaństwa" w 2001 roku, konsekrację biskupią w 2015 roku w samej katedrze w Canterbury, a w marcu 2026 roku został intronizowany jako arcybiskup Canterbury. Żaden z tych aktów, patrząc z perspektywy doktryny katolickiej, nie przyniósł zamierzonego skutku sakramentalnego: znaki zewnętrzne zostały dokonane, ale brakowało wymaganej materii duszpasterskiej. Nie jest to kontrowersyjna opinia teologiczna ani konserwatywne stanowisko w katolicyzmie: jest to ostateczna nauka Kościoła, i to na długo przed nominacją Mullally'ego.
Błogosławieństwa związków homoseksualnych
Mullally nie tylko popierała liturgiczne otwarcie anglikanizmu na związki osób tej samej płci, ale wręcz je zainicjowała. W latach 2020-2023 przewodniczył Grupie Następnych Kroków , biskupiemu komitetowi ds. procesu Życia w Miłości i Wierze (LLF) , którego zwieńczeniem było zatwierdzenie 9 lutego 2023 r. Modlitw o Miłość i Wiarę . Są to modlitwy liturgiczne, z których parafie anglikańskie mogą korzystać, za zgodą proboszcza, aby błogosławić pary jednopłciowe, które zawarły małżeństwo cywilne lub zarejestrowany związek partnerski. Obejmują one modlitwy dziękczynne, poświęcenia i Bożego błogosławieństwa dla pary.
Jego przemówienie do Synodu Generalnego z 6 lutego 2023 roku, w którym przedstawił wniosek, zawiera najjaśniejszy wyraz jego hermeneutyki teologicznej. Warto je zacytować: „Czasami określa się to jako rozbieżność między tymi, którzy traktują Pismo Święte poważnie, a tymi, którzy ulegają kaprysom kultury. Źródła zawarte w książce „Życie w miłości i wierze” pokazują, że wcale tak nie jest. Ludzie czytają Pismo Święte poważnie i dostrzegają różnice w jego znaczeniu”.
To jest kluczowa teza hermeneutyczna. Pismo Święte, czytane z taką samą powagą przez wszystkich, dopuszczałoby sprzeczne interpretacje moralności związków homoseksualnych, a zatem jedność Kościoła może być budowana na tej różnicy interpretacyjnej bez konieczności rozstrzygania jej doktrynalnie. List pasterski, w którym Mullally przedstawił nowe modlitwy, formułuje to jeszcze dobitniej: „Wyrażamy naszą radosną afirmację i celebrację osób LGBTQI w naszych wspólnotach kościelnych. (…) Po raz pierwszy kościoły w Kościele Anglii będą mogły to zrobić: to naprawdę nowość”.
Wraz z całym episkopatem anglikańskim podpisała w tym samym procesie publiczny list z przeprosinami, którego treść zasługuje na dokładne określenie:
„Razem przepraszamy za odrzucenie, wykluczenie i wrogość, jakich doświadczyły osoby LGBTQI+ w Kościele. Otworzyły nam się oczy na krzywdę, jaką wyrządziliśmy, zwłaszcza osobom LGBTQI+. Zdajemy sobie sprawę, że takie zachowanie nie odzwierciedlało uniwersalnej miłości Boga do wszystkich ludzi”.
Katolicka nauka o małżeństwie i aktach homoseksualnych została sformułowana w Katechizmie z krystaliczną jasnością: „Opierając się na Piśmie Świętym, które przedstawia je jako poważne deprawacje, Tradycja zawsze głosiła, że akty homoseksualne są z samej swojej natury nieuporządkowane. Są one sprzeczne z prawem naturalnym. (…) W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaakceptowane” (KKK 2357).
Aborcja: „bardziej pro-choice niż pro-life”
18 marca 2026 roku, tydzień przed jej inwestyturą, Izba Lordów debatowała nad poprawką do brytyjskiego projektu ustawy o przestępczości i policji , która miała na celu całkowitą dekryminalizację aborcji w Anglii i Walii na każdym etapie ciąży – to znaczy zniesienie nawet obecnych ograniczeń, które zezwalają na aborcję do 24. tygodnia, skutecznie zezwalając na aborcję do momentu narodzin. Mullally zapowiedziała sześciodniową pielgrzymkę pieszą z katedry św. Pawła w Londynie do katedry w Canterbury, podążając tzw. Drogą Becketa , jako duchowe przygotowanie do swojej posługi. Daty te zbiegły się dokładnie z głosowaniem. Presja społeczna zmusiła ją do przerwania pielgrzymki, aby udać się do Izby Reprezentantów, gdzie nie poparła poprawki o dzieciobójstwie. Jednak decydującym czynnikiem nie jest to formalne głosowanie, ale raczej jej próba uniknięcia kary i dwa wcześniejsze elementy, które należy odnotować jej własnymi słowami.
W poprzednich wywiadach Mullally określała siebie jako „bardziej pro-choice niż pro-life”. W swoim przemówieniu wygłoszonym 19 marca 2026 r. w Izbie Lordów oświadczyła: „Nie uważam, że kobiety działające w związku z własną ciążą powinny być ścigane karnie. (...) Popieram zasadniczy sprzeciw Kościoła Anglii wobec aborcji, któremu towarzyszy uznanie, że mogą istnieć ściśle ograniczone warunki, w których aborcja może być lepszym rozwiązaniem niż jakakolwiek inna dostępna alternatywa”.
Katolicka doktryna dotycząca aborcji celowej nie dopuszcza stopniowania. Katechizm formułuje ją niezwykle precyzyjnie: „Od pierwszego wieku Kościół głosił, że wszelkie spowodowane aborcje są złem moralnym. Nauczanie to nie uległo zmianie i pozostaje niezmienione. Bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel lub środek, jest głęboko sprzeczne z prawem moralnym” (KKK 2271). „Formalne współdziałanie w aborcji stanowi poważne przestępstwo. Kościół karze tę zbrodnię przeciwko życiu ludzkiemu kanoniczną karą ekskomuniki” (KPK 2272). W Evangelium Vitae (1995) święty Jan Paweł II z autorytetem nauczycielskim oświadczył: „Aborcja bezpośrednia (…) zawsze stanowi poważny nieład moralny”. Dystans między uznaniem aborcji za „preferowaną” w ograniczonych okolicznościach i odrzuceniem jej ścigania karnego z jednej strony, a uznaniem jej za „zawsze poważny nieład moralny”, który Kościół sankcjonuje ekskomuniką z drugiej strony, nie jest kwestią niuansów. Jest to dystans między dwiema niekompatybilnymi antropologiami.
Duszpasterstwo ds. płci
W lutym 2022 roku, z ramienia diecezji londyńskiej, Mullally zainicjował utworzenie Grupy Doradczej ds. „duszpasterstwa i integracji osób LGBT+ w życiu naszych wspólnot kościelnych” oraz zapewnił wsparcie instytucjonalne dla obchodów Miesiąca Historii LGBT+ . Proces „ Życie w Miłości i Wierze” od samego początku uwzględniał tożsamość płciową, obok seksualności, jako wyraźny przedmiot rozeznania. Wynikające z tego podejście duszpasterskie przyjmuje język afirmacji tożsamości: ludzie są tym, kim się podają, a Kościół musi towarzyszyć tej samodefinicji z troską i uznaniem. Będzie zdobić pierwsze strony, pojawiać się w wiadomościach i być drukowanym w podręcznikach do historii ekumenicznej. A obraz ten będzie głosił, bez słów, ale z niezwykłą elokwencją, co następuje: przed tą osobą i przed następcą Piotra znaki sakramentalne są wymienne.
Ta wizualna równoważność jest fałszywa. I jest fałszywa w sposób, który ma znaczenie, ponieważ święte znaki nie są jedynie ceremonialnymi ozdobami. Są tym, co św. Augustyn nazwał verba visibilia , widzialnymi słowami: przekazują one rzeczywistość teologiczną. Kapa, mitra, krzyż pektoralny, pierścień biskupi, pastorał, szaty liturgiczne, gest błogosławieństwa, tytuł następcy Apostołów: wszystkie te znaki oznaczają coś w chrześcijańskim języku sakramentalnym. Oznaczają, że ten, kto je nosi, otrzymał, przez włożenie rąk w nieprzerwanej sukcesji apostolskiej, moc święceń kapłańskich, charakter sakramentalny, który upodabnia go ontologicznie do Chrystusa Głowy, aby działał in persona Christi w sakramentach. Ta moc jest w wierze katolickiej jedynym powodem, dla którego biskup ubiera się tak, jak się ubiera, i błogosławi tak, jak się ubiera. Kiedy znak jest oddzielony od swojej treści, nie pozostaje neutralny: staje się aktywny w przeciwnym sensie. Komunikuje, że treść nigdy tak naprawdę nie miała znaczenia.
Wymienne ubrania. Niezależnie od tego, czy głoszą to, w co wierzy Kościół, czy temu zaprzeczają w oczach wiernych.
W tym tygodniu trzeba szczerze odpowiedzieć na to pytanie. A szczera odpowiedź brzmi, że scena w Bazylice Świętego Piotra na kilka godzin wizualnie zawiesza rozróżnienie między kapłaństwem katolickim a jego anglikańską imitacją. Kiedy to rozróżnienie zostaje zawieszone na oczach wszystkich, doktryna nie pozostaje nienaruszona: zostaje obalona w praktyce. A praktyczne obalenie, powtarzane latami w obrazach, ostatecznie ma większą wagę niż jakikolwiek dokument Dykasterii Nauki Wiary, sporządzony i opublikowany na stronie internetowej, której prawie nikt nie czyta.
Prawdziwy ekumenizm
Istnieje autentyczny chrześcijański ekumenizm, upragniony przez Chrystusa w Jego modlitwie kapłańskiej – „Aby wszyscy stanowili jedno” – i naznaczony przez Sobór Watykański II w encyklice Unitatis redintegratio . Ale ekumenizm ten nie polega na powierzchownej równoważności ani na powierzchownej uprzejmości, która rozpuszcza różnice pod instytucjonalnym uśmiechem. Polega na cierpliwej, wymagającej i doktrynalnie uczciwej drodze ku wspólnej prawdzie o Bogu, o Chrystusie, o Kościele, o sakramentach, o ludzkości stworzonej jako mężczyzna i kobieta, o życiu ludzkim, o małżeństwie i o posłudze sakramentalnej ustanowionej przez Chrystusa. Drogą tą nie podąża się, ubierając tych, którzy wierzą w przeciwne rzeczy, w jednakowy sposób. Drogą tą podąża się, jasno nazywając różnice, dźwigając bolesny ciężar, jaki niesie ze sobą taka jasność, i współpracując – w prawdzie, a nie w choreografii – aby je zredukować. Druga droga, budujące fotografie i wymienne symbole, nie zbliża ludzi: odsuwa ich, ponieważ przyzwyczaja chrześcijańskie oko do braku rozróżnienia, a chrześcijaństwo, które nie rozróżnia, nie jest już chrześcijaństwem; jest dekoracyjną religijną niejasnością.
Cytowanie Magisterium: Katechizm Kościoła Katolickiego (CIC 2271, 2272, 2357); Jan Paweł II, List Apostolski Ordinatio Sacerdotalis (1994); Jan Paweł II, Encyklika Evangelium vitae (1995); Kongregacja Nauki Wiary, Responsum ad Dubium (1995); Dykasteria ds. Nauki Wiary, Deklaracja Fiducia supplicans (2023) i komunikat prasowy z dnia 4 stycznia 2024 r.; Dykasteria ds. Nauki Wiary, Deklaracja Dignitas Infinita (2024); Sobór Watykański II, Dekret Unitatis redintegratio (1964). Infovaticana, Ángela Berenguer, Pueblo de María «Obispa» Anglicana recibida con Honores en el …