Bzdury pastora Andrzeja Cyrikasa
Umieszczam tu komentarz do filmu: Bzdury katolickiej teologii – Pastor Andrzej CyrikasWykłady Katolickie o Pięcioksięgu
Proszę szanownych glorian, o umieszczenie mojego wpisu w sekcji komentarzy na tej stronie:
youtube.com/watch?v=ZZ10trpRIe8
„Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf”.
Takie słowa przychodzą mi na myśl, po wnikliwym objerzeniu filmu z udziałem pastora Andrzeja Cyrikasa, pod tytułem: Bzdury katolickiej teologii.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnie kilkadziesiąt lat historii Kościoła, to okres wielkiego „zamieszania” doktrynalnego, moralnego, i nie tylko tych.
Dlatego, przystępując do oglądania, jak się okazało, wątpliwej wartości materiału, liczyłem raczej na wytykanie oczywistych błędów w nauce, za które jest mi, jako katolikowi, bardzo wstyd, a które i ja, czasem publicznie wytykam.
Żeby nie być gołosłownym, przytoczę kilka takich „interwencji” względem zagubionych „pasterzy”, łącznie ze zgłoszeniem do prokuratury biskupa Kaszaka, za łamanie przez niego prawa Bożego i ludzkiego:
Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą!
Dlaczego nie płaczę po śmierci arcybiskupa Hosera?
do bp Jezierskiego Kolejnego kłamcy z grona …
Do: Kardynała Kazimierza Nycza Arcybiskupa …
Doniesienie do prokuratury na biskupa Grzegorza …
Ksiądz o kobietach? [Tuba Cordis 11 XII A.D. 2022] od słów: Chciałem skomentować wypowiedź ks. Kneblewskiego
godnosc.org/dokumenty/2017_1_list_do_biskupow_polskich.pdf
godnosc.org/dokumenty/2018_2_list_50_pytan_do_biskupow_i_kaplanow.pdf
godnosc.org/dokumenty/2019_3_list_do_biskupow_i_kaplanow.pdf
Katolik odpowiada protestantowi na jego naiwne …
To jest ogólna lista moich „wystąpień”, w których upominam głównie kapłanów KK, ostatni link dotyczy polemiki z protestantem, naśmiewającym się z katolików, z powodu kultu obrazów.
Wpis poniżej dotyczy zaś innego protestanta, ponoć pasterza, który buńczucznie wymachuje szabelką, nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego, że każdym swoim ruchem bardziej się pogrąża, wykazując całkowitą ignorancję zasad egzegezy.
Z takim nastawieniem i przygotowaniem, pastor Andrzej Cyrikas nie napisałby w liceum, ocenionego pozytywnie najprostszego wypracowania czy rozprawki, nie mówiąc już o interpretacji tekstu literackiego, jako dzieła ściśle ludzkiego. Tym bardziej nie powinien się zabierać za interpretację ksiąg Biblii, dzieła Bosko – ludzkiego, do której to niezbędne jest biegłe posługiwanie się zasadami hermeneutyki biblijnej, jak widać, całkowicie obcej przywołanemu do tablicy pasterzowi.
To jest tak, jak bym publicznie zaczął naśmiewać się z umiejętności bokserskich pana Gołoty czy Adamka. Gdyby wymienieni podnieśli rzucone przeze mnie rękawice, żaden pampers nie ukryłby śladów mojej indolencji, jeszcze przed wybrzmieniem pierwszego gongu… Wcześniej mógłbym jeszcze robić dobrą minę do złej gry, pajacować, ale spotkanie z ‘faktami’ – weryfikuje moje ‘umiejętności’…
Pora więc na pierwszy gong…
W związku z tym, iż również ja, bo jestem katolikiem, zostałem nazwany [proszę zobaczyć 13 min. nagrania]: oszustem, kłamcą, manipulatorem, bez wiary, bezczelnym prostakiem, który ignoruje Biblię, pragnę zaprotestować, nomen omen, protestantowi, i wykazać całkowitą indolencję tego pana, który uważa się za pasterza!
Szanowny pastor zdaje się zapominać, że Biblia jest najbardziej wartościową księgą na ziemi, ale jest jednocześnie najdziwniejszą i najtrudniejszą w zrozumieniu.
Gdyby było inaczej, to święty Piotr nie pisałby o listach świętego Pawła, cytuję:
Są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę. (2P 3,16)
Gdyby Pismo Święte należało rozumieć dosłownie, jak to czyni pastor Andrzej Cyrikas, bez specjalnego przygotowania, wówczas sam minister finansów królowej etiopskiej, nie prosiłby apostoła Filipa, aby mu wyjaśnił słowa z księgi Izajasza, które czytał na głos. (Dz 9,30)
Gdyby naukę niezbędną do zbawienia dało się przekazać prostymi słowami, Pan Jezus nie używałby przypowieści, odwołując się w nich do przykładów z życia słuchaczy, takich jak: chwast, nasienie, plon, pasterz, sługa, talent…
Pan Jezus odwoływał się do żywych obrazów, podawał przykłady, w taki sam sposób jak w Księdze Rodzaju czy w innych księgach, autorzy przywoływali te treści, które odbiorcom były bliskie, ale nadawali im zupełnie inne znaczenie, o co pastor Cyrikas, ma pretensje do Kościoła Katolickiego (oto cytat z podręcznika katolickiego, z którego korzysta pastor):
Autor posłużył się [UWAGA – słowo wtrącone pastora] obrazem stworzenia człowieka, znanym w jego kręgu kulturowym.
Takie słowa, z katolickiego podręcznika biblistyki, oburzyły pastora?
I dalej pastor cytuje podręcznik:
Autor wykorzystał ten obraz w celu przekazania prawdy religijnej. A później pastor komentuje:
LUDZIE! To nie Bóg stworzył człowieka, człowiek oczywiście wyewoluował, a Biblia zawiera baśnie, legendy o tym, że bogini, bogowie, stworzyli człowieka z gliny. Kto jest autorem tych bzdur?
No właśnie, wychodzi na to, że to komentarz pastora jest bzdurą!...
Bo który człowiek na poziomie, ze słów, powtórzę,
Autor wykorzystał ten obraz w celu przekazania prawdy religijnej
wnioskuje, że według Kościoła Katolickiego człowiek nie pochodzi od Pana Boga?
Przecież jest wyraźnie napisane, że człowieka stworzył Bóg, ale autor księgi posłużył się znanymi słuchaczom przykładami z życia (tak samo jak Pan Jezus) i nie mówił o: pierwiastkach, witaminach, mikroelementach, bakteriach, wirusach, grzybach, chromosomach, układzie DNA i tysiącach innych elementów, z których zbudowany jest człowiek. A dlaczego o tym nie mówił?
Bo, po pierwsze – tego nie wiedział, wiedział tylko to, co doświadczył w sposób naturalny, a Pan Bóg, przekazując mu treść objawienia (czy często ‘tylko’ czuwając nad tym, aby autor, spisując to, co usłyszał, nie popełnił teologicznych błędów), nie zajmował się historią, biologią, geografią, kosmologią, medycyną…, więc skąd – piszący księgę - miał mieć taką wiedzę?
po drugie, nawet gdyby piszący to wiedział, miał wiedzę naukową dostępną nam czy znaną ludzkości za 5 tysięcy lat, i gdyby to dawno temu napisał, wówczas nikt by tego nie zrozumiał,
po trzecie nawet gdyby ktoś zrozumiał, to gdyby przekazał dalej słuchaczom, nikt by tego nie zapamiętał, bo przecież, zanim księgi spisano – cała nauka była przez setki, a nawet tysiące lat przekazywana ustnie,
i po czwarte, najważniejsze, ta cała wiedza, przykłady, były tylko opakowaniem teologicznej treści, a więc – nie było ważne np. to, jak i kiedy człowieka stworzono, ale to, że Bóg jest stwórcą człowieka, że człowiek i całe stworzenie - pochodzi od Boga. Nie było ważne to, czy potop ogarnął całą ziemię czy tylko fragment, bo istotą było to, że Pan Bóg, dokonał oczyszczenia ludzkości, podobnie jak w Sodomie i Gomorze (powtórzę po raz kolejny słowa z cytowanego przez Pana podręcznika Autor wykorzystał ten obraz w celu przekazania prawdy religijnej.)
A teraz odniosę się do innych rewelacji, przekazanych przez nieomylnego pastora, do głupich i fałszywych katolików:
W 3.30 rzekł...: Generalnie można powiedzieć, że ten wstęp, poczyniony przez autora, jest zgodny z prawdą, za wyjątkiem jednej rzeczy, iż twierdzi, że Żydzi i chrześcijanie sądzili, że autorem jest Mojżesz. Nie sądzili, tylko przyjmowali wiarą, tak jest, ponieważ, tak nauczał – UWAGA ! - Pan Jezus.
Pastor, po raz kolejny chciał zabłysnąć, a wyszło – jak zwykle…
Po pierwsze, to – sądzili, a przyjmowali wiarą, w tym kontekście nie robi najmniejszej różnicy!
Po drugie, mojżeszowe pochodzenie pięcioksięgu było powszechnie uznawane nawet wśród ludzi, którzy nigdy Pana Jezusa nie widzieli i nie słyszeli, więc nie mogli tej wiedzy, tym bardziej wiary, posiąść dzięki Panu Jezusowi.
Po trzecie, mojżeszowe pochodzenie pięcioksięgu było aksjomatem na wiele wieków przed narodzeniem Pana Jezusa, więc to nie On był źródłem wiedzy np. dla Żydów!
W 10.30 min. z przekąsem pastor sugeruje, iż kościół zachwala jedzenie owadów.
Otóż w cytowanym podręczniku jest mowa o tym, iż manna być może jest wydzieliną owadów, i to właśnie mieli spożywać Żydzi, a nie same owady. Podobnie jak spożywamy miód pszczeli, a nie same pszczoły…
Po drugie, Pismo Święte nie zabrania spożywania owadów, np. w Ewangelii czytamy, że Jan Chrzciciel żywił się szarańczą i miodem, a w księdze Kapłańskiej czytamy:
Ale będziecie jeść spośród czworonożnych latających owadów tylko te, których tylne kończyny wystają ponad nogami przednimi, aby mogły skakać na nich po ziemi. Następujące spośród nich możecie jeść: wszelkie gatunki szarańczy, wszelkie gatunki soleam, wszelkie gatunki chargol i wszelkie gatunki chagab. Wszystkie inne gatunki latających owadów czworonożnych będą dla was obrzydliwością.
Od 5.38 kolejny cytat z podręcznika katolickiego: Widać wyraźnie, że autor nie zamierzał informować czytelnika, [i UWAGA!] o sposobie powstawania świata [w końcu napisał, że stworzył świat Słowem – nie chciał informować?]
[…]nie zamierzał informować czytelnika o sposobie powstawania świata i człowieka, nie wymieniał poszczególnych dzieł w porządku chronologicznym [tak? – pytanie pastora], lecz logicznym [tak? – pytanie pastora] [a jak stworzył najpierw roślinność, a dopiero później źródło światła, to to jest chronologiczne i logiczne, przecież nie ma fotosyntezy bez światła, prawda? A jednak jest to zapisane w Biblii, że najpierw były rośliny, a później było światło]
Tutaj mamy idealny przykład tzw. odwracania kota ogonem, a raczej należałoby powiedzieć – pomówienia czy wręcz kłamstwa. Typowe szukanie dosłownie dziury w całym!
Skoro nie ma fotosyntezy bez światła, to najpierw powinno być słońce, a później rośliny, a przecież, według Biblii, było odwrotnie (rośliny zostały stworzone w 3 dniu, słońce w 4 dniu, co się zgadza ze słowami pastora - A jednak jest to zapisane w Biblii, że najpierw były rośliny, a później było światło), co jest potwierdzeniem słów z podręcznika katolickiego, iż Biblia nie jest dziełem chronologicznym, ale właśnie logicznym… Dlaczego więc pastor kwestionuje słowa z podręcznika, że biblia jest logiczna, a nie chronologiczna, a jednocześnie przyznaje, że było logicznie…?
Przecież to jest zupełnie nielogiczne!
A tak, poza nawiasem, to są też rośliny, które sobie doskonale radzą bez nawet ‘grama’ światła, np. lilia pokojowa (do tego jest zielona), a jeżeli już Biblia miała by opisywać wszystko chronologicznie, to musiałaby zawierać opis tego, co było przed stworzeniem ziemi: galaktyki, inne planety, komety, satelity, miliardy gwiazd, które również były przed stworzeniem ziemi… A jednak tego nie ma w Biblii…
I, co więcej, gdy jest mowa o stworzeniu roślin, Biblia powinna poinformować nas o fotosyntezie, bo ta wiedza z pewnością rozwiałaby wszelkie wątpliwości Żydów i ateistów, a później innych czytelników Pisma Świętego, dotyczące stworzenia świata…
Widzimy więc kolejny przykład dostrzegania problemu tam, gdzie go nie ma… A skoro go nie ma, to koniecznie trzeba go stworzyć, w końcu jakieś „paragrafy” trzeba znaleźć na katolików, zanim się ogłosi z góry ustalony wyrok…
Mogę tylko ubolewać z powodu tak nędznej argumentacji pana pastora, którą przez dobrych kilka minut uprawia.
Oto dalszy ciąg ”masakrujących argumentów” protestanta, przeciwko katolikom:
Kolejne słowa z podręcznika katolickiego, które czyta pastor: Byłoby zatem nieporozumieniem szukanie w tekście prawdy o kolejności powstania stworzeń w danych epokach geologicznych [zaraz, zaraz, mowa o siedmiu dniach, a tu już są epoki geologiczne – wtrącenie pastora]
Tak, tak, szanowny pastorze, bo to, co w Biblii trwa jeden dzień, w rzeczywistości mogło trwać tysiące, a nawet miliony lat! Chyba każdy słyszał słowa z Listu św. Piotra:
Niech zaś dla was, umiłowani, nie będzie tajne to jedno, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień.
I już ostatni druzgocący argument, ”nokautujący wręcz” wiarygodność Kościoła Katolickiego, a ”gloryfikujący” stronę pana pastora…
Słowa z podręcznika katolickiego:
Autor nie naucza też o budowie kosmosu, opisuje go tak, jak widzi, oraz zgodnie z przekonaniem ówczesnych ludzi.
I jaki wniosek wyciąga z tego pan pastor? Cytuję:
Rozumiecie? To, co zapisano w Biblii, to jest bajka, a teraz przyszedł ksiądz Wypych i tłumaczy, że należy to rozumieć zupełnie inaczej niż napisano. Bo tamto, to jest Bajka.
Tak, to prawda, to – co jest opakowaniem, to może być bajka, podobnie jak przypowieści Pana Jezus – w zewnętrznej oprawie – są bajką, przenośnią, ale istotą jest przesłanie, morał – mówiąc po naszemu, dlatego uczniowie Pana Jezusa prosili go:
Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście (Mt 13,36).
Tym przesłaniem są słowa prawdy, niezbędne dla naszego zbawienia.
Opakowanie nie musi być zgodne ze współczesną nauką, nie musi być prawdziwe, chronologiczne, geograficznie, fizycznie, biologicznie, archeologicznie, nie musi być logiczne…, co często ma miejsce w Piśmie Świętym, gdy czyta się ten sam opis w kolejnych księgach, np. w ewangeliach synoptycznych (Mt, MK czy Łk), a nawet w tej samej księdze Rodzaju, gdy czytamy dwa opisy stworzenia świata, i one się od siebie różnią…
Gratuluję pastorowi takiej zdolności wnioskowania…
Szczerze zachęcam do podjęcia trudu nauki czytania ze zrozumieniem, bo obecny stan pana pastora nie gwarantuje, tego, że powierzone jego opiece owce, zachłyśnięte bajkami pastora, dojdą do bram szczęśliwości wiecznej…