Sprawa aborcji poprzez wstrzyknięcie chlorku potasu w serce 9-miesięcznego dziecka w Oleśnicy została UMORZONA, jakby mowa była o czymś błahym, a nie o świadomym odebraniu życia tuż przed porodem. Państwo w tej decyzji pokazuje, że granica, której miało strzec, już dla niego nie istnieje.
Tymczasem to samo państwo z zapałem prowadzi proces przeciwko Grzegorzowi Braunowi za próbę zatrzymania tego bestialstwa. Ścigany jest ten, kto próbował ratować życie, a wolni pozostają ci, którzy faktycznie to życie odebrali. Ten kontrast nie tylko mówi wszystko — on obnaża moralną zapaść instytucji państwa, które miało chronić życie bezbronnych. Hańba.
Gizela Mengele z pierwszorzędnymi korzeniami dawała zastrzyki polskim dzieciom w serce z fenolu, czy jakiegoś tam chlorku. Do Izraela niech wraca i do nie zobaczenia.
Morderczyni z Oleśnicy. Kiedy twój proces w sądzie? w którym bliższa droga do piekła niż do sprawiedliwego wyroku. W polskich sądach nie ma sprawiedliwości.
Kara Boża ją dosięgnie, przed Bogiem nigdzie się nie schowa i zostanie surowo i sprawiedliwie osądzona. Lepiej byłoby dla niej gdyby na tym świecie za te zb.odnie odpokutowała i została najsurowiej ukarana. Aby się nawróciła za wszystko żałowała, płakała i pokutowała, bo po śmierci to może już ją czekać tylko wieczna kara.