Roztomili -wiosna
Już poruszałam ten temat , ale dzisiaj Jan spowodował , że wracam do tego .
Kwiatki, ptaszki , gody.....Dużo się dzieje teraz w świecie flory i fauny .Od marca mamy okres gniazdowania , który trwa do końca października . W tym czasie nie ścinamy drzew i ich nie dewastujemy poprzez pobieranie soków w nadmiernych ilościach . Przyroda zostaje spychana przez człowieka poprzez jego działalność ....Ginie . Nie jestem ta z zielonych , ale trzeba szanować to co zostało .
Ptaki mają teraz bardzo pracowity czas , randki , gody , wicie gniazd , ochrona potomstwa , wykarmienie etc.
Z wielu rzeczy wyrosłam , ale nieliczne pozostały tak jak wiersz Pawlikowskiej w interpretacji Niemena .Zakochałam się w tej interpretacji wieku lat 15 i pozostało do dzisiaj.
youtube.com/watch?v=9lWgFapRo48
Ptaszek
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Ptaszek idiota,
głupszy, niż się zdaje,
strojny barwną krajką,
z głową jak makówka,
nieprzyjaciel kota,
ojciec pięciu jajek,
z których każde jajko
pełne jest …Więcej
Ptaszek ma rozum ptaszka.
Gorzej jak homo sapiens ma ten sam rozumek panie VRS.
Słowa do "Jaskółki uwięzionej " napisał ktoś za komuny będący na uroczystościach pogrzebowych i takie wydarzenie przeżył . I mi także było dane takie doświadczenie w katedrze podczas ceremonii pogrzebowej z jaskółką , a w czasie późniejszym były inne ptaki , nie wiem co się z nimi stało.
" Ptaszek idiota, głupszy, niż się zdaje" - raczej: wiersz idiotyzm - głupszy niż się (na pierwszy rzut oka) zdaje.
To nie jest kwestia interpretacji tylko faktu: ptaszek nie może być idiotą bo nie posiada z natury rozumu.
A zatem jest to idiotyzm - głupszy niż się zdaje, bo podważający porządek naturalny, dzieło Pana Boga, w ramach jakiejś tam niby-nowoczesnej poezji.
Żaś pan Słowik nie lepsza !
--------------------------------
"Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji,
Bo pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji,
Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,
A tu już po jedenastej — i Słowika nie ma!
Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
A na deser — tort z wietrzyka w księżycowym blasku.
Może mu się co zdarzyło? Może go napadli?
Szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli?
To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!
Piórka — głupstwo, bo odrosną, ale głos — majątek!
Nagle zjawia się pan Słowik, poświstuje, skacze…
„Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!”
A pan Słowik słodko ćwierka: „Wybacz, moje złoto,
Ale wieczór taki piękny, że szedłem piechotą!”
+++++++++++++++++++++++++++++
Do wierszyka dołączam śpiew słowika (o poranku).
youtube.com/watch?is=vBYyiKmQG38YSYPj&v=rQJmcreH5…